Chiny atakują przedsiębiorców na rzecz dobra państwowego

Chiny to państwo znane z dosyć nietypowych metod rządzenia, jeśli chodzi o współczesne realia. Tym razem doszło do kilku decyzji, które mogą nieco utrudnić życie chińskim przedsiębiorcom. Czy Rząd Państwa środka stara się ratować w ten sposób sytuację społeczną?

Ray Dalio na temat chińskiej gospodarki

Trudną sytuację w Chinach komentuje Ray Dalio z Bridgewater Associates. Opinię swoją wyraził we wpisie, który opublikował na LinkedIn. Wspomina on, że chodzi o biznesy, które stały się tak wielkimi gigantami, że są na drodze podboju świata. Inwestor zauważa, że ostatnie decyzje chińskiego rządu są zagrożeniem dla przedsiębiorców, wiążących swoją karierę z tymi koncernami. Jedna z decyzji dotyczy firmy z branży edukacyjnej, które mają stać się teraz instytucjami non-profit. Inny pomysł to kontrolowanie danych, które wykorzystuje firma DiDi.

Czy Chiny są zbyt skomplikowane dla Zachodu?

Dalio wspomina, że jego pierwsza wizyta w Chinach (36 lat temu) pomogła mu zrozumieć kilka rzeczy. Przyznaje, że jest to skomplikowany kraj, którego zachodni inwestorzy mogą do końca nie zrozumieć. Mamy w nim do czynienia z wieloma sprzecznościami. W Chinach bardzo sprawnie rośnie kapitalizm, czego dowodem są wielkie chińskie koncerny. Władzę jednak sprawuje Partia Komunistyczna, która robi wszystko, aby ten kapitalizm był jak najsłabszy.

Sugeruje on, że próba rozumienia chińskiej gospodarki i polityki na bazie zachodnich standardów jest drogą donikąd. Chiński kapitalizm jest bardzo specyficzny i aby zrozumieć poszczególne decyzje rządowe, trzeba najpierw zrozumieć cały ten system. W kraju, o którym mówa, panuje bowiem taka zasada, że kapitalizm jest dobry jedynie wtedy, kiedy służy społeczeństwu i państwu.

Edukacja w Chinach a przedsiębiorcy

Inwestor uważa, że decyzja dotycząca branży edukacyjnej jest elementem polityki społecznej chińskiego rządu. Chociaż akcjonariusze tych spółek wiele stracą, to dzięki temu więcej biednych obywateli dostanie szansę na edukację. Dalio przypomina, że zaprowadzenie dobra w kraju za cenę ograniczenia wolnego rynku jest typową strategią rządu Chin. Podobnie było przecież kilka lat, gdy na chińskich akcjach pękła bańka. Rządzący nie chcieli pozwolić wolnemu rynkowi na rozwój sytuacji, ale zaczęli nim manipulować poprzez kupno papierów wartościowych.