Spóźnialstwo w pracy. Do czego prowadzi?

Spóźnialskich pracowników nikt nie lubi a to z kilku powodów. Przede wszystkim mogą oni bardzo hamować pracę w firmie, bo nawet chwilowy brak rąk do pracy może się okazać katastrofalny w skutkach. Nieraz potrzebny jest cały zespół, aby możliwe było wykonanie wszystkich zadań. Poza tym rodzi to niechęć u pozostałych pracowników. Gdy widzimy, że nasz współpracownik się nie stara, to mamy poczucie niesprawiedliwości. Wydaje nam się, że przez jego lenistwo będzie czekać nas kara. Faktycznie może się tak zdarzyć, że cały zespół dostanie pogłowie przez kiepską kondycję jednego z jego członków. Jeśli więce zależy nam na dobry naszej firmy oraz pozostałych pracowników, nie powinniśmy się spóźniać.

Co grozi za spóźnianie się do pracy?

Czy za spóźnianie się do pracy coś nam grozi? Tak i to bardzo dużo. Wspomnieliśmy już o jednym z ważnych aspektów, czyli gorsze relacje ze współpracownikami. To się może wydawać dosyć błahe, zwłaszcza dla osób mniej towarzyskich. A jednak to, jak się dogadują ze sobą ludzie w fimie, ma bardzo dużo znaczenie w kwestii wyników ich pracy.


Są jednak dużo poważniejsze konsekwencje, takie jak obcięcie premii czy nawet zdegradowanie. Nikt nie będzie płacił dużych pieniędzy darmozjadowi, więc odebranie wynagrodzenia jest jak najbardziej typowe dla tego typu sytuacji. Oczywiście jest jeszcze ostateczna kara czyli zwolnienie.

Co zrobić, aby się nie spóźniać?

Jeśli spóźnienia są u nas nagminne, to najprawdopodobniej chodzi o złe nawyki. Na przykład mamy zbyt dużo nieproduktywnych zajęć w ciągu dnia, które obniżają naszą koncentrację i kontakt z rzeczywistością. Na przykład możemy mieć skłonności do tego, aby często patrzeć w ekran telefonu lub grać w uzależniające gry. Nie oznacza to wcale, że celowo wybieramy rozrywkę zamiast pracy. Po prostu zbyt często oddawanie się takim zajęciom sprawia, że czujemy mniejszą motywację, aby zajmować się prawdziwym życiem. Wolniej myślimy i gorzej się koncentrujemy. Dlatego własnie powinniśmy znaleźć odpowiedni balans między życiem prywatnym a pracą. Jeśli chcesz wiedzieć, jak przestać ciągle odkładać obowiązki na później, kliknij tutaj.

Dziedziczenie biznesu. Jak wygląda w praktyce?

Dziedziczenie interesu po naszych bliskich może być zarówno błogosławieństwem, jak i koszmarem. Istnieje na rynku bardzo wiele rodzinnych firm, które przechodzą z ojca na syna. Czasami ma to bardzo dobre skutki, bo przedsiębiorstwo pozostaje w zaufanych rękach i nie trzeba się o nic specjalnie martwić. Mogą się jednak pojawić pewne skutki uboczne takiego rozwiązania.

Czy można odziedziczyć umiejętność zarządzania?

Można odziedziczyć po bliskich zmarłych spore majątki, ale czy jesteśmy w stanie odziedziczyć zdolność zarządzania nimi? Gdyby tak było, to życie milionerów byłoby dużo łatwiejsze. Tworzenie rodzinnego imperium polegałoby na bezstresowym liczeniu zysku. A jednak tak nie jest i bardzo często dziedziczni milionerzy mają problem z dbaniem o majątek. Skąd się to bierze? Chociażby stąd, że nie mają oni tych samych cech, co ich poprzednicy. Wyobraźmy sobie, że komuś się udało zbudować wielki interes między innymi dzięki swojemu intelektowi, pracowitości i żyłce do interesów. To tylko przykładowy zestaw cech, które powinien mieć dobry przedsiębiorca, ale raczej większość z nas się zgodzi, że osobowość nie jest tu bez znaczenia.

Kiedy rodzinne firmy upadają?

Rodzinne firmy nie zawsze mają lekko i czasem muszą pogodzić się z upadkiem. Dzieje się to najczęściej wtedy, kiedy brakuje porozumienia między członkami rodziny, którzy tym interesem się zajmują. Może być tak, że każdy ma swoją własną i wizję i jeden drugiego zaczyna traktować jak rywala zamiast jak sprzymierzeńca. Kłótnie w rodzinie są bardzo przykrą sprawą i powinniśmy ich unikać. Kiedy jeszcze w grę zaczynają wchodzić pieniądze, to sprawa się robi jeszcze bardziej dramatyczna. Czy może być coś bardziej druzgocącego niż rozpad więzi rodzinnych spowodowany pieniędzmi?

Aby rodzinna firma upadła wcale nie potrzeba żadnych poważnych sporów. Wystarczy, że wśród jej pracowników znajdą się osoby, zupełnie nie nadające się do danej pracy. Bardzo często bywa tak, że rodzice mają swoją konkretną wizję przyszłości swoich dzieci. One z kolei nie chcą się dostosowywać do standardów poprzedniego pokolenia i się buntują. Nie ma wtedy możliwości na pogodzenie dwóch światów.

czytaj też: Jak założyć firmę w Polsce?

Koniec roku z perspektywy ekonomicznej

Koniec roku zawsze jest wydarzeniem. Zarówno na płaszczyźnie prywatnej, jak i zawodowej. W naszym życiu prywatnym oznacza to huczne imprezy, bez względu na to, czy mówimy o spotkaniu w gronie znajomych czy Sylwestrze w Zakopanem. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak zmiana kalendarza wpływa na kwestie finansowe. Dotyczy to i przedsiębiorców, i całych państw. Osoby zajmujące się zawodowo kwestiami ekonomicznymi czy księgowością doskonale wiedzą, jak skomplikowane rzeczy dzieją się w tym okresie.

Zaległe zapłaty

Wielu przedsiębiorców ma długi, które musi spłacić do końca roku kalendarzowego. Grudzień jest więc ostatnim momentem, kiedy można to zrobić, bo potem jest już za późno. Nikt nie chce wchodzić w nowy rok z długami, więc lepiej jest po prostu załatwić wszystko odpowiednio wcześnie.

Zmieniające się przepisy

Nowy rok dla przedsiębiorcy oznacza konieczność zapoznania się ze wszystkimi nowymi przepisami, a później pilnowania, żeby się z nimi nie rozminąć. Może to być bardzo uciążliwe, zważywszy na to, że polskie prawo jest w wielu miejscach niepotrzebnie skomplikowane i zawiera bardzo dużo drobnych pułapek. Mało kto jest w stanie aż tak dobrze się na tym wszystkim rozeznać i przez to wielu przedsiębiorców niekorzystnie pakuje się w kłopoty. Jak temu zaradzić? Na pewno trzeba współpracować z dobrymi księgowymi i doradcami. Sami rzadko kiedy jesteśmy w stanie temu wszystkiemu sprostać.

Nowe inwestycje

Na każdy rok planuje się nowy budżet, a następnie przez 12 miesięcy się go realizuje. Oczywiście planuje się go dużo wcześniej, a nie dopiero pod koniec grudnia, ale jednak zmiana daty sprawia, że zaczynamy stresować się tym coraz bardziej. Robimy podsumowania tego, co udało się zrealizować w tym roku i zastanawiamy się, ile sukcesów przyniesie nam następny. Wszyscy chcielibyśmy, aby składał się on z samych sukcesów, choć wiadomo – nie jest to możliwe. Trzeba więc pomyśleć także o ewentualnych porażkach i zagrożeniach, a także – oczywiście – sposobach ich unikania i zwalczania. Grudzień, który powinien być czasem świątecznym i rodzinnym, jest dla wielu osób źródłem ogromnego stresu. Właśnie tego związanego z kwestiami finansowymi.

Życie bogacza

Wiele osób myśli, że bycie bogaczem oznacza życie w wiecznym komfortem. Czy jednak faktycznie tak jest, czy może jest to tylko iluzja? Spróbujmy przeanalizować sobie, jak wygląda życie człowieka sukcesu i czy dobre życie koniecznie musi oznaczać bogate.

Zagrożenia czekające na drodze do sukcesu

Osoby, które marzą o wielkim bogactwie muszą przejść bardzo długą drogę. Wymaga ona wielu wyrzeczeń i bardzo dużych ambicji. Wiele zamożnych osób często wspomina o tym, jak wiele wysiłku musiały włożyć w swój sukces. Niedawno duże oburzenie w sieci wywołały słowa profesora Marcina Matczaka, który stwierdził, że aby być ponad przeciętnym trzeba pracować 16 godzin dziennie. Nawet jeśli nie wyobrażamy sobie, abyśmy mieli tyle wysiłku wkładać w naszą karierę, to trzeba przyznać, że dużo racji w tym jest.

Aby osiągnąć sukces trzeba długo pracować, ale wiąże się to zagrożeniami.  Jeżeli poświęcamy znaczną część naszego życia pracy, to trudniej nam potem poświęcić się dla bliskich. Często bywa tak, że osoby o wysokim statusie materialnym rozwodzą się po kilka razy lub całkowicie zaniedbują swoje kontakty z dziećmi. Wygląda na to, że sukces bywa naprawdę drogi. I oczywiście nie chodzi tu kwestie pieniężne.

Oderwanie od rzeczywistości

Gdy jesteśmy właścicielami wielkiej firmy, to bardzo trudno nam spojrzeć na problemy szarych ludzi ze zrozumieniem. Może to powodować u nas problemy z empatią, które rzutują na inne sfery naszej psychiki.

Ciągła pogoń za sukcesem oznacza bardzo duży stres. Żyjemy w ciągłym lęku, że ktoś może odebrać nam to, na co tak ciężko pracowaliśmy. Stajemy się więc jednym wielkim kłębkiem nerwów, który nie potrafi już normalnie funkcjonować w świecie. Nie ma nic złego w tym, że fantazjujemy o wysokich zarobkach i wyższym statusie, ale musimy się zastanowić, czy na pewno chcemy zapłacić jego cenę. Czy nie lepiej jednak mieć trochę mniej, ale żyć spokojniej i mieć lepsze kontakty z rzeczywistością. Jeśli będziemy mieć takie zrównoważone podejście, to będzie nam się żyło dużo lepiej wbrew pozorom.

Wigilia firmowa i wszystko, co powinniśmy o niej wiedzieć.

Wigilia firmowa to okazja na to, aby spotkać się ze współpracownikami i szefostwem w bardziej luźnej atmosferze. Może ona sprzyjać zaciskaniu więzi między pracownikami i złagodzić nieco panujące w firmie obyczaje. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach zachowania się, aby nie popełnić gapy. Oczywiście to nie przestrzeganie norm jest najważniejsze w relacjach międzyludzkich i nie ma najmniejszego powodu, aby robić z nich swojego bożka.

Składanie sobie życzeń

Składanie sobie życzeń jest dla wielu osób bardzo niezręczną czynnością i taktuje je jako zło konieczne. Faktem jest, że nie zawsze wiemy, jak się zachować i chcielibyśmy uciec od tej sytuacji całkowicie. Jest to jednak nieodłączna część naszej świątecznej tradycji i jakoś musimy przez to przebrnąć. Są różne sposoby składania życzeń na firmowej wigilii. W jednym z nich to szef składania życzenia wszystkim i nie ma tradycyjnego łamania opłatka ze sobą. Drugi sposób jednak zakłada interakcję „każdy z każdym”, co już może być pewną trudnością. Najlepiej wtedy starać się składać neutralne życzenia, mogą dotyczyć kariery, zdrowia i szczęścia w relacjach międzyludzkich.

O czym lepiej nie rozmawiać?

Wigilii firmowej nie powinniśmy traktować jak spotkania biznesowego. Nie powinniśmy więc zajmować się negocjowaniem warunków umowy ani poruszać kwestii awansu podwyżki czy awansu. Zebranie powinno być (na tyle, na ile to możliwe) pozbawione kwestii biznesowych. Oczywiście nie zawsze jest to łatwe, skoro mamy do czynienia z osobami, z którymi nie łączy nas nic poza pracą. Mimo to jest to możliwe i jeśli się odpowiedni zaangażujemy, to damy radę.

Ważne też, żeby nie przegiąć w drugą stronę. Nie jest to zbyt dobra okazja do poruszania zbyt poważnych tematów takich jak choroby czy polityka. Bardzo łatwo takim sposobem zepsujemy nastrój, a przecież nie o to chodzi. Każdy dzień w pracy jest wymagający i stresujący, więc niech chociaż ta wspólna wigilia będzie miła i przyjemna.

 

Cechy przydatne w biznesie. Jaki powinien być przedsiębiorca?

Cechy charakteru nie determinują naszego życia w stu procentach, ale mają wpływ na nasze podejście do życia i pracy. Część z nich mamy od urodzenia i nijak nie jesteśmy w stanie się ich pozbyć, ale pozostałe są kwestią wyćwiczenia i zmienienia nawyków. O jakich cechach mowa?

Umiejętność motywowania siebie i innych

Bardzo ważną umiejętnością jest motywowanie siebie, ale to przekłada się także na bycie motywacją dla innych. Można powiedzieć, że dobry biznesmen umie znaleźć dobre rozwiązanie w każdym problemie. Prawda jednak wygląda, że dobry biznesmen to ten, który ma wolę walki i siłę, by tego rozwiązania szukać. Nawet najkreatywniejsza osoba poniesie porażkę, jeśli nie będzie miała dużo silnej woli i motywacji.

Jeśli chodzi zaś o motywowanie innych, to osoba przedsiębiorcza powinna być wzorem do naśladowania. Jeżeli chcemy, aby powodziło nam się w biznesie, nie możemy być samotną wyspą. Musimy świecić w towarzystwie, w którym się znajdujemy, aby pozytywna energia bijąca od nas stała się motywacją dla osób w naszym otoczeniu. Ta zasada jest aktualna bez względu na to, czy pracujemy samodzielnie, czy może jednak jesteśmy dyrektorami w firmie. 

Rób to, co kochasz

Konfucjusz powiedział, że jeśli wybierzemy pracę, którą lubimy, to już nigdy nie przepracujemy ani dnia. Dzisiaj wiemy, że nie do końca jest tak kolorowo, bo monotonia i przeciwności losu potrafią być zniechęcające nawet dla największego pasjonata. Mimo to podchodzenie do pracy z pasją jest absolutnym minimum, jeżeli chcemy, aby nasze obowiązki przynosiły owoce. Jeżeli nasi klienci i współpracownicy zobaczą po nas, że nic nam się nie chce, to nie będą chcieli mieć z nami zbyt wiele do czynienia. Będziemy wtedy uchodzić za osobę bez ambicji i chęci rozwoju. A skoro już o rozwoju mowa…

Pragnienie rozwoju

Dobry biznesmen nie może uważać siebie za osobę nieomylną, która już wszystko umie. Aby utrzymać się na fali, musimy cały czas się rozwijać i być gotowi na doprasowywanie swoich umiejętności.

Pewność siebie vs pokora. Czy na pewno są przeciwieństwami?

Pewność siebie to zdecydowanie bardzo ważna cecha w biznesie. Ale co z pokorą? Przecież zbytnia wiara we własne możliwości oraz przekonanie o swojej wspaniałości może szybko stać się gwoździem do naszej trumny. Czy jest to więc możliwe, aby jakoś pogodzić pewność siebie z pokorą? Czy potrafimy balansować między tymi dwoma ważnymi cechami? Czasami jest to możliwe tylko wtedy, jeśli jedną postawimy na pierwszym miejscu, a druga stanie się balonikiem, z którego będziemy stopniowo wypuszczać powietrze.

Świadomość własnych słabości

Pewność siebie wcale nie polega na tym, że widzimy tylko swoje zalety. Pewność siebie to wiara we własne możliwości nawet w obliczu wad. A faktu, że takie posiadamy, w żadnym wypadku nie powinniśmy ignorować. Nikt z nas nie jest nieomylny i niepokonany. Wszyscy mamy wady, z którymi musimy się liczyć i wszystkich nas ograniczają słabości. Czasem są to cechy fizyczne, które nierozerwalnie łączą się z naszymi podstawowymi predyspozycjami. Innym razem nasze wady wynikają ze złych nawyków lub doświadczeń, które kształtowały nas przez lata. Ignorowanie ich może nas doprowadzić do upadku, więc zawsze musimy mieć świadomość, że człowiek jest skomplikowaną istotą.

Po co biznesmenowi pokora?

Niektórzy rekinowie biznesu mogą nas przekonywać, że przyznawanie się do swoich porażek jest niedopuszczalne w biznesie. Bardzo możliwe, że u niektórych z nich to zadziałało. Prawda jest jednak taka, że jeśli będzie swoje porażki i wady ignorować, to prędzej czy później sami wpadniemy w pułapkę takiego podejścia. Jeśli jednak będziemy mieć wyważone podejście i będziemy uwzględniać nasze niedoskonałości w naszych planach, to szybko zauważymy, że decyzje, jakie będziemy podejmować, będą przynosić pozytywne wyniki.

Pamiętajmy też, że nasze nawyki biznesowe krzyżują się z naszymi nawykami życiowymi. Często możemy zauważyć, że niektóre zachowania z pracy przenosimy na nasze relacje i codzienne doświadczenia. Nie chodzi tylko o nasze kontakty z innymi ludźmi, ale też o umiejętność radzenia sobie z problemami i motywowania samych siebie. Jeśli więc wykształcimy pokorę w pracy, to łatwiej będzie nam pamiętać o niej również w życiu prywatnym.

Urząd Skarbowy przeciwko osobom niepłacącym podatków

Urząd Skarbowy wziął się poważnie za przeprowadzanie nowych procedur, dotyczących unikania płacenia podatków. Chodzi o wprowadzenie nowych przepisów, jakie pojawiły się w lipcu. Przepisy te wymierzono w osoby, które podejrzewa się o unikanie płacenia podatku. Według Ministerstwa Finansów bardzo dużo osób w Polsce próbuje uniknąć płacenia podatku, co oczywiście ma bardzo poważne skutki dla budżetu państwa. Z tego powodu wprowadzono szereg nowych sposobów na ściganie osób i firm, które tego obowiązku nie dopełniają.

Dlaczego Polacy nie chcą płacić podatków?

Czy są jakieś konkretne powody, dla których ludzie w Polsce unikają płacenia w podatku? Na pewno znalazłoby się ich wiele. Bardzo dużo mogą na ten temat powiedzieć przedsiębiorcy, których działalność jest utrudniona właśnie na skomplikowany system podatkowy. Czasami powodem niezadowolenia może być wysokość podatku, a czasem sam fakt, że jest ich dużo, a niektóre wydają się być naprawdę dziwne i nielogiczne.

Rzeczywistość w tym wymiarze staje się naprawdę uciążliwa. W końcu prowadzenie działalności wymaga wielu różnych opłat. Kiedy każda najmniejsza czynność w ramach prowadzenia biznesu wymaga uiszczenia osobnego podatku, to nie ma się co dziwić, że niektórzy po prostu wymiękają. Prawo jest jednak nieugięte i podatki trzeba płacić bez względu na to, czy prawo nam się podoba, czy nie.

Kary za niepłacenie podatków

Oczywiście unikanie płacenia podatków jest przestępstwem i osoby, które do się tego dopuszczają, są ścigane z urzędu. Czasem jednak bywa tak, że w naszym rozliczeniu podatkowym po prostu popełnimy jakiś mały błąd. O czymś zapomnimy, albo nie zrozumiemy jakiegoś przepisu. Wtedy oczywiście kara będzie stosunkowo mała, a w wielu przypadkach będziemy mogli jej po prostu uniknąć. Tak się często dzieje w przypadku osób młodych, które dopiero wchodzą na rynek pracy i jeszcze nie wiedzą wszystkiego na temat finansów.

Sprawa robi się oczywiście dużo poważniejsza, gdy unikamy płacenia podatków na szeroką skalę. Zwłaszcza, gdy prowadzimy dużą firmę, a nasze podatki w sposób niebagatelny zasilają lokalną gospodarkę. A jeśli na dodatek zdarza się to nam nagminnie, to już dopuszczamy się bardzo poważnego przestępstwa. Wtedy możemy spędzić za kratkami kilka ładnych lat.

Przedawniające się faktury w obliczu kończącego się roku

Przedawniające się faktury są czasem czymś, o czym w ogóle nie pamiętamy. Zwłaszcza jeżeli mamy wielu kontrahentów i nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkiego. Czasami nawet gdy mamy świadomość, że wyhodowaliśmy sobie dłużników, to nie za bardzo jest co z tym zrobić. Oczywiście nie każdy dług jest sobie równy i należy pewne sytuacje rozróżnić. Czym innym jest zaciąganie pożyczek, a czym innym niespłacanie faktur. Z fakturami jest taki problem (choć dla niektórych może to być zaleta), że z czasem się przedawniają. Kiedy niezapłacona faktura ulega przedawnieniu, to nie jest możliwe, aby odzyskać pieniądze nam należne. Jeśli więc wystawiliśmy jakieś faktury w 2019 roku, których do dzisiaj nikt nie pokrył, to nie mamy już zbyt wiele czasu.

Zaciąganie długów i przedawnienia

Jedną z rzeczy jak najbardziej normalnych w biznesie jest zaciąganie długów. Oczywiście dopóki nie toniemy w morzu niezapłaconych rachunków, które zbliżają naszą firmę do upadku. W takich sytuacjach musielibyśmy sobie przewartościować pewne sprawy i uświadomić sobie, że popełniliśmy po drodze kilko poważnych błędów. Mimo to nie ma nic złego w samym zaciąganiu pożyczek lub wystawianiu długoterminowych faktur, jeżeli nasz plan jest dobrze przemyślany. Każdy medal ma jednak dwa końce i my też możemy mieć swoich dłużników, którzy wciąż nam zalegają.

Jeżeli nasi dłużnicy wciąż nie opłacili faktur z 2019 roku, to już im zostało niewiele czasu. A raczej to nam zostanie niewiele czasu na to, aby o te pieniądze się upominać. Od nowego roku wszystkie faktury będą już przedawnione i nie będziemy w stanie odzyskać interesujących nas kwot. Mamy więc jeszcze nieco ponad miesiąc, aby wszystkie takie kwestie uregulować.

Ugoda jedynym sposobem na odzyskanie pieniędzy

Przedawnienie dotyczy większości (choć oczywiście nie wszystkich) faktur, jakie wystawiono w 2019 roku. Czy da się tego uniknąć? Przedawnienia faktury nie unikniemy, ale za to da się uniknąć stracenia środków. Wymaga to pójście na ugodę z naszym dłużnikiem i przeprowadzenia windykacji polubownej. Taka ugodę trzeba zawrzeć przed końcem roku. Wymaga to oczywiście uznania ugody przez obie strony.

Awaria Facebooka może odbić się poważnie na biznesie

Awaria Facebooka może wydawać się jedynie sprawą z dziedziny technologii. A jednak takie zdarzenia mogą mieć naprawdę duży wpływ na biznes. W końcu wiele firm reklamuje się na Facebooku i to brak jednego z głównych kanałów może oznaczać dla nich poważne problemy. Problem może mieć również sam Facebook, który z taką awarią musi sobie poradzić. Każda godzina braku dostępu do serwisu oznacza duże straty.

Z Facebooka na Twittera

Brak połączenia z Facebookiem, nawet taki krótki, pokazuje pewne ogólne tendencje. Dzisiaj jesteśmy uzależnieni od mediów społecznościowych, co oznacza, że podświadomie potrzebujemy korzystać z nich regularnie. Sama awaria portalu społecznościowego nie powoduje, że nagle odsapniemy od tych bodźców. Zamiast tego będziemy po prostu przeglądać inne medium, które dostarczy nam podobnych wrażeń. Dlatego właśnie brak Facebooka spowodował, że ruch na TikToku i Twitterze wzrósł.

Czy Facebook dużo stracił?

Spójrzmy jak wyglądają wyliczenia Standard Media Index. Według nich strata Facebooka związana z awarią wynosi mniej więcej 545 tysięcy dolarów za każdą godzinę braku dostępu do serwisu. Czy to dużo? Dla pierwszego lepszego zjadacza chleba. Dla większości z nas jest to kwota przekraczająca całe oszczędności. Jednak taki gigant elektroniczny jak Facebook nie powinien się tym zbytnio przejąć.

Zwróćmy jednak uwagę na to, że mówimy o stracie godzinnej. Gdyby awaria była poważniejsza i w jej wyniku dostęp do serwisu użytkownicy straciliby na kilka dni czy nawet tygodni, to mielibyśmy do czynienia z niewyobrażalnie wielką sumą. Wtedy nawet taki miliarder jak Zuckerberg mógłby się zaniepokoić.

Awaria Facebooka kontra przedsiębiorcy

Warto zwrócić uwagę na fakt, że media społecznościowe są niezbędne dla przedsiębiorców, reklamujących na nich swoje biznesy. Choćby chwilowa utrata kontaktu internetowego z potencjalnymi klientami może przynieść szkody całemu przedsięwzięciu. W związku z tym Mike Schroepfer, dyrektor ds. tchnologii, przeprosił wszystkich przedsiębiorców, którzy polegają na Facebooku każdego dnia. Jak na ironię wiadomość tę napisał na Twitterze.