Czym jest podatek zryczałtowany?

Ryczałt – co to takiego? Każdy przedsiębiorca może wybrać jedną spośród trzech from opodatkowania. Może korzystać z karty podatkowej, ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, albo rozliczać się według zasad ogólnych. (Na takich zasadach ogólnych działa na przykład podatek liniowy.) Ryczałt jest pewnym uproszczonym sposobem rozliczenia podatku dochodowego od osób fizycznych. Stosować go mogą osoby fizyczne spółki cywilne, spółki jawne.

Tę formę rozliczania wybierają najczęściej ci podatnicy, którzy dopiero zaczynają prowadzenie swojej działalności gospodarczej. Ale nie tylko. Aktywni przedsiębiorcy też sięgają po to rozwiązanie, jeśli w poprzednim roku podatkowym ich przychody nie przekroczyły 250 tys. euro. Progi według kursu euro ustala Narodowy Bank Polski.

Jeżeli przedsiębiorca dopiero zaczyna swoją działalność, nie korzystając przy tym z karty podatkowej, nie musi zwracać uwagę na wysokość przychodu. Może on wybrać ryczałt nawet, jeśli jego przychody przekroczą wspomnianą sumę.

Ryczałt – dla kogo?

Zryczałtowany podatek – dla kogo przewiduje się takie rozwiązanie? Kwestię tę reguluje ustawa o zryczałtowanym podatku dochodowym. W drugim załączniku do tej ustawy możemy znaleźć wykaz usług, które są wyłączone z możliwości takiego rodzaju opodatkowania. Jeśli więc zamierzamy założyć firmę, upewnijmy się, czy będziemy się kwalifikować do takiego rozwiązania. 

Czy istnieje jakaś uniwersalna stawka w tym rodzaju opodatkowania? Nie. Wszystko zależy od tego, jaką działalność prowadzi przedsiębiorca oraz jaka jest suma jego przychodów. Podatek taki odprowadza się do dwudziestego dnia miesiąca następnego po miesiącu, którego dotyczy podatek.

Ryczał – zwolnienia

Przepisy przewidują także pewne zwolnienia od odprowadzania podatku zryczałtowanego. Spójrzmy, co na ten temat mówi art. 11 ustawy z dnia 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz. U. Nr 144, poz. 930 z późn. zm.).

„Podatnicy tracą prawo do zwolnienia, jeżeli odpowiednio w roku lub za rok korzystania ze zwolnienia albo w pięciu następnych latach podatkowych:

1) zlikwidowali działalność gospodarczą albo została ogłoszona ich upadłość lub upadłość spółki, w której są wspólnikami lub

2) osiągnęli przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej średniomiesięcznie w wysokości stanowiącej równowartość w złotych kwoty niższej niż 1 000 euro, przeliczonej według średniego kursu euro, ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski, z ostatniego dnia roku poprzedniego, lub

3) w którymkolwiek z miesięcy w tych latach zmniejszą przeciętne miesięczne zatrudnienie na podstawie umowy o pracę o więcej niż 10%, w stosunku do najwyższego przeciętnego miesięcznego zatrudnienia w roku poprzedzającym rok podatkowy, lub

4) mają zaległości z tytułu podatków stanowiących dochód budżetu państwa, ceł oraz składek na ubezpieczenie społeczne i ubezpieczenie zdrowotne, o którym mowa w ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2016 r. poz. 1793, 1807 i 1860); określenie lub wymierzenie w innej formie – w wyniku postępowania prowadzonego przez właściwy organ – zaległości z wymienionych tytułów nie pozbawia podatnika prawa do skorzystania ze zwolnienia, jeżeli zaległość ta wraz z odsetkami za zwłokę zostanie uregulowana w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji ostatecznej.”

Wzrost cen importu produktów z Chin

Możemy zaobserwować, że SCFI czyli szanghajski wskaźnik cen przewozów kontenerowych znacznie zmalał. Przed pierwsze 2 miesiące 2021 roku wykraczał on poza 2800 punktów. Za to na koniec dwunastego tygodnia (okres między 20 a 26 marca) zmalał o 13,2 pkt. W tym momencie wynosi on 2570,68. Ta obniżka może być jedynie chwilowa, gdyż wiąże się ona z niedawnym zablokowaniem Kanału Sueskiego. To wydarzenie spowodowało, że ceny nieco wzrosły. Wojciech Sienicki – Prezes Kuehne + Nagle w Polsce – zauważa, że chińskie stawki „szaleją”.

Wzrost cen importu a transport kolejowy

Wzrost cen jest nieunikniony. Szacuje się wysokie stawki będą się utrzymywać przez minimum miesiąc. Michał Wykowski, będący przedstawicielem Head of Sea&Air, przypomina, że sytuacja w Kanale Sueskim nie spowodowało żadnego wzrostu zamówień w transporcie kolejowym. Powodem jest to, że zablokowanie kanału było zbyt krótki. Jednak jeśli za jakieś 2-4 tygodnie opóźnione dostawy statków się skumulują, możemy spodziewać się większego zapotrzebowania na transport kolejowy.

Transport kolejowy czy morski?

Wykowski przewiduje, że statki, czekające w kolejce skumulują się. Jeśli spojrzymy na ceny transportu kolejowego i morskiego, to zobaczmy, że wiele się od siebie nie różnią. Wybór kolei w tym momencie może być dobrą decyzją. Większej różnicy finansowej nie ma, a czas się przecież liczy. Importerzy czują się zdesperowani i potrzebują alternatywy dla transportu morskiego. Bartłomiej Łapiński, Dyrektor zarządzający Raben East, zauważa, że wzrosło zainteresowanie chińskim transportem. kołowym. A jednak póki co nie przekłada się to na liczbę zleceń.

Kryzys Sueski

Niby zablkowanie kanału sueskiego było tylko pojedynczym wydarzeniem, a jednak wiele namieszało. Niektóre media więc określają całą sytuację jako „Kryzys Sueski”. Czy mamy naprawdę do czynienia z kryzysem? Na pewno była to sytuacja, której nikt się nie spodziewał. Miała ona znaczny wpływ na handel międzynarodowy i na ten krótki czas zmieniła oblicze importu towarów z Chin. Dla światowego handlu nawet takie kilkutygodniowe problemy mogą przynosić wymierne skutki.

InPost buduje fabrykę paczkomatów

InPost to jedna z wielu firm kurierskich w Polsce, choć jest coś, co ją wyróżnia. Jako pierwsza wprowadziła tzw. paczkomaty, które wielu osobom ułatwiają dziś odbieranie przesyłek. Zaletą takiego paczkomatu jest wygoda oraz brak konieczności oczekiwania w domu na kuriera.

Na pewno nie raz zdarzyło nam się, że z niecierpliwością czekaliśmy na kuriera lub listonosza. Czasem staje się to obsesyjne i dosłownie gapimy się w okno, czekając aż ten się pojawi.  Dzięki paczkomatom nie musimy już tego robić, gdyż bez względu na to, czy jesteśmy w domu czy nie, paczka pojawi się u nas. Może nie do końcu u nas w domu, ale w specjalnej skrzyneczce, do której tylko my mamy dostęp.

InPost i jego poważne plany

Dowiadujemy się właśnie, że InPost ma w planach stawianie nawet 100 paczkomatów na tydzień. Brzmi to jak jakieś wariactwo, ale wcale nie jest to nic nierealnego. Aby to było możliwe, firma powołuje właśnie nową fabrykę paczkomatów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z zapowiedziami, to będzie ona dostępna do użytku jeszcze w tym roku.

Jak powstają paczkomaty?

Prezes Rafał Brzoska przyznaje, że bardzo ważny dla firmy jest rozwój infrastruktury. InPostowi zależy na tym, aby być liderem nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Paczkomaty są jednym z ważniejszych nowoczesnych rozwiązań w kwestii dostarczania przesyłek. Nie ma nic w tym dziwnego, że dla firmy kurierskiej ważnym jest, aby w nie inwestować.

Aby rozwój infrastruktury mógł naprawdę się udać, to musimy on się odbyć na masową skalę. Nie da się tego osiągnąć, gdyby każdy paczkomat miał być budowany osobny. Inicjatywa taka wymaga więc fabrycznych rozwiązań, aby paczkomaty takie można było przygotować do użytku szybko i sprawnie. Postawienie nowej fabryki zawsze łączy się też z tworzeniem nowych miejsc pracy.

Paczkomaty czy kurier?

Możemy mieć czasami dylemat, czy zamawiając coś przez internet powinniśmy wybrać kuriera czy paczkomat jako opcję dostawy. Gdy korzystamy z opcji tradycyjnej przesyłki kurierskiej, to mamy możliwość otworzyć naszą paczkę przed zapłatą i sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Jeśli nie, to możemy odesłać ją z powrotem bez poniesienia kosztów. Dotyczy nas to oczywiście tylko wtedy, gdy decydujemy się na przesyłkę za pobraniem.

W innych przypadkach może się wydawać, że nie ma to znaczenia. Jedynym aspektem jest tutaj nasza wygoda. Jeżeli zamierzamy cały dzień spędzić w domu, to możemy spokojnie czekać na kuriera. Wtedy jest to dla nas dużo lepsze niż konieczność wyjścia z domu tylko po to, żeby odebrać paczkę.

Jeśli jednak mamy w ciągu dnia dużo różnych zajęć, to czekanie w domu na kuriera może się wydawać nieco problematyczne. Często musimy się specjalnie umawiać z kurierem na konkretną godzinę, a i to może czasem nie wypalić. Najlepiej jest wtedy po prostu wybrać dostawę do paczkomatu, a potem odebrać przesyłkę w wolnej chwili. Kiedy nasza przesyłka dotrze do paczkomatu InPost, dostaniemy powiadomienie drogą SMS-ową i mailową.

Paczkomaty InPost – co o nich wiemy?

Jeśli popatrzymy na liczby, to pewnie zadziwi nas jeden fakt. Otóż liczba paczkomatów w Polsce to obecnie 11 tys. Jeżeli zaczną się one pojawiać w takim tempie, jak firma zapowiada, to być może liczba ta się wkrótce podwoi a nawet potroi. Ale jeśli dzięki temu wysyłanie przesyłek ma być jeszcze wygodniejsze, a miejsc pracy ma być coraz więcej, to czemu nie.

Antykwariaty w czasie pandemii – masowe bankructwa

Antykwariaty to jedne z tych sklepów, które ze względu na pandemię miały dosyć dużo problemów. Wiele antykwariatów musiało po prostu upaść. Osoby, które lubią odwiedzać takie miejsca, musiały przerzucić się na zamawianie książek online. Co ciekawe, internetowe antykwariaty zaczęły generować kilkukrotnie większe zyski w stosunku do swoich stacjonarnych odpowiedników. Dotyczy to oczywiście nie tylko książek, ale też innych branż. Handel online być może właśnie przeżywa swoją złotą erę.

Okazję dostrzegł Jakub Zapłata, który zaczął prowadzić hurtownię z książkami. Pracuje on obecnie jako pośrednik, zajmujący się handlem książkami. Otworzył trzy duże magazyny w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi. Cały czas trafiają do niego wręcz stery starych książek, które czekają na nowych nabywców. Przed pandemią mogłoby się wydawać, że taki biznes, jakim jest pośredniczenie w sprzedaży używanych książek może przynosić małe zyski.

Antykwariaty i magazyny z książkami

Teraz jednak jest to żyła złota, choć bardzo możliwe, że po panu Jakubie przyjdą następni. Wtedy pojawi się większa konkurencja, a to oznacza dodatkowe wyzwania. Na razie jednak możemy pogratulować panu Jakubowi inicjatywy i życzyć sukcesu.

Ogólnie hurtownie dość dobrze sobie radzą w dobie pandemii. O ile sklepy i producenci muszą dużo kombinować, tak hurtownie cały czas są przydatne. Można więc jedynie cieszyć się, że przynajmniej części społeczeństwa uda się dbać o swoje interesy w tak mało sprzyjających warunkach.

Kto zyskał a kto stracił na pandemii?

Jeśli spojrzymy sobie na przekrój wielu różnych branż, to zauważymy kilka różnych tendencji. Jedne całkowicie z bankrutowały, a inne zaczęły się rozwijać. Nie ma wątpliwości, że pandemia wprowadziła do świata ogromny chaos, a jakie są jego skutki?

Wielka pandemia – wielki kryzys

Ta sytuacja związana z handlem książkami to tylko wierzchołek góry lodowej jak chodzi o zyski i straty wynikające z pandemii. Branżami, które straciły są zdecydowanie turystyka, gastronomia czy fitness. Jeśli chodzi o turystykę, to widzimy bardzo duże straty u biur podróży i linii lotniczych. Cios otrzymali też właściciele hoteli i noclegowni, w których turyści zwykle się zatrzymują.

Jeśli już o turystyce mowa, to problemy nie ominęły właścicieli różnego rodzaju atrakcji turystycznych. Chodzi tu o wszelkiego rodzaju muzea, sklepiki z pamiątkami czy parki wodne. Wiele straciły na tym miasta znane ze swoich zabytków i wartości historycznej, takie jak Kraków czy Wrocław.

Obszarami, gdzie turystyka stanowi dużą część lokalnej gospodarki są oczywiście góry. Tyczy się to zarówno Tatr razem z Zakopanem, jak i klimatów bieszczadzkich. Stąd się wzięła głośna niedawno akcja „Góralskie Veto”. Miała być ona odpowiedzią na obostrzenia, które doprowadziły górską turystykę do poważnego kryzysu. Wiadomo, że ucierpieli na tym nie tylko górale, gdyż takich turystycznych ośrodków jest dużo więcej.

Dotyczy to nie tylko sytuacji w Polsce, ale i w całej Europie. Jeśli kryzys przeżywają polskie Tatry, to wystarczy spróbować wyobrazić sobie, jak to wygląda w tak obleganych przez turystów miejscach jak Rzym czy czeska Praga. Pandemia wprowadziła tak wiele zamieszania, że można tylko przeprowadzać konkursy na to, kto jest większą ofiarą.

Internetowe antykwariaty i inne sklepy

Mimo wszystko zaczęła się pojawiać nowa szansa na wybicie się niektórych rodzajów biznesów. Wspomnieliśmy już wcześniej o antykwariatach, ale internetowe antykwariaty to tylko część całego handlu online. Wiele sklepów internetowych zaczęło generować coraz większe zyski. Dotyczy to też usług internetowych takich jak platformy streamingowe, gdzie możemy oglądać filmy i seriale z perspektywy własnego komputera lub telewizora.

Największymi wygranymi w pandemii są chyba jednak firmy farmaceutyczne Moderna i Pfizer. To one w tym momencie mają wyłączność na sprzedawanie najbardziej pożądanego produktu, jaki tylko może być w takim okresie. Widać więc, że nie wszyscy na pandemii ucierpią bezpośrednio. Mimo to skutki gospodarcze przełożą się na życie nas wszystkich, a więc mało kto powinien mieć poczucie zwycięstwa.

Wirtualne biuro – czym jest i komu się przyda?

Wirtualne biuro to bardzo ciekawa usługa, z której dzisiaj chętnie korzystają mali przedsiębiorcy. Czym jest takie biuro i kto może na nim skorzystać? Jest to po prostu adres inny od naszego prawdziwego miejsca pracy, pod którym rejestrujemy naszą działalność. Na rynku funkcjonują firmy, które pozwalają na zarejestrowanie firmy pod udostępnionym przez nie adresem. Usługa taka może kosztować od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie.

Kto potrzebuje wirtualnego biura?

Mogłoby się wydawać, że wynajmowanie takie „fikcyjnego” biura jest bez sensu, skoro możemy podać własny adres. Czasem jednak możemy mieć powody, dla których nie chcemy naszego własnego adresu podawać publicznie. Jeśli zarejestrujemy działalność, to nasz adres można sprawdzić w spisie Krajowego Rejestru Sądowniczego. To może być dla nas niekomfortowe, jeśli prowadzimy działalność w prywatnym mieszkaniu.

Niezręczność pojawia się zwłaszcza, kiedy nie mieszkamy sami. Jeśli mieszkamy z całą rodziną to po prostu możemy nie mieć ochoty, aby nasz dom rodzinny był oficjalną siedzibą naszej działalności gospodarczej. Zwłaszcza w przypadku kontroli z urzędu skarbowego  albo postępowań windykacyjnych. Wirtualne biuro jest więc dobrą opcją dla osób, które chcą rozdzielić życie prywatne od zawodowego. Jest to istotne zwłaszcza dzisiaj, gdzie coraz więcej ludzi decyduje się pracować w domu.

Z takiej usługi chętnie skorzystają również osoby, które nie są właścicielami nieruchomości, w której mieszkają. Może zdarzyć się tak, że właściciel mieszkania nie zgodzi się na to, aby pod jego adresem rejestrować działalność gospodarczą.

E-biuro – czy jest legalne?

Korzystanie z usług wirtualnego biura może się wydawać podejrzanym sposobem na obejście prawa, a jednak jest całkowicie legalne. Oczywiście znajdą się osoby, które będą próbowały to zrobić „na czarno”, ale nie ma takiej potrzeby.

Firmy które zajmują się wynajmowaniem e-biur zazwyczaj oferują także automatycznie przesyłanie korespondencji. Możemy więc prowadzić działalność gospodarczą z dowolnego miejsca, a wszelkie przesyłki dostawać do rąk własnych. Jest to więc bardzo wygodna opcja.